czwartek, 29 lipca 2010

Jak bezpiecznie płacić kartą?

Karty płatnicze zapewniają ogromną wygodę, jednak należy pamiętać, aby korzystać z nich bezpiecznie. Przypomnijmy, że karty debetowe to standardowe karty do konta, dzięki którym możemy wypłacać pieniądze w bankomatach czy płacić w sklepie (do wysokości środków na ROR). Coraz częściej, udostępniana jest nam możliwość płatności za usługi przez internet (np. w mBanku).


Z kolei karty kredytowe umożliwiają nam płacenie w sklepie czy internecie w ramach dostępnego limitu na karcie. Jeśli zwrócimy go do ściśle określonego dnia (zwykle 54 dni od rozpoczęcia cyklu), nie zapłacimy za tę transakcję odsetek. Na moim blogu mogliście już wcześniej poczytać o zaletach posiadania karty kredytowej.

Żeby jednak użytkowanie karty było bezbolesne, należy pamiętać o kilku podstawowych zasadach. Oto one:

1) Chroń swój PIN – nie podawaj go osobom trzecim i nie zapisuj go na karteczce trzymanej w portfelu.

2) Jeśli płacisz kartą w sklepie czy restauracji nie spuszczaj karty z oczu. Większość terminali może być obsługiwana mobilnie, bez konieczności opuszczania pomieszczenia w którym się znajdujesz.

3) Przy korzystaniu z bankomatów, upewnij się, że nikt nie widzi wklepywanych przez Ciebie cyfr PINu. Nowoczesne bankomatu mają na ścianie przedniej lusterko, którym możesz obserwować otoczenie za Twoimi plecami.

4) Aby nie paść ofiarą skimmerów (kopiują Twoją kartę) sprawdź czy przy wlocie karty oraz na klawiaturze nie ma żadnych nakładek.

5) Płacąc kartą przez internet (największe zagrożenie) zadbaj o bezpieczny limit na karcie dla transakcji internetowych. Dodatkowo, większość kart kredytowych posiada ubezpieczenie od nieuprawnionych transakcji (np. Visa Classic Złota Rybka).

6) Kupując w sklepach internetowych, postaraj się dowiedzieć więcej o renomie danego podmiotu. Pomocne mogą być serwisy typu Skąpiec.pl, gdzie użytkownicy wymieniają się opiniami o danych sklepach.

7) Pilnuj loginów i haseł. Nie przesyłaj ich przez emaila. Pamiętaj, że niektórzy przestępcy podszywają się pod konkretny bank, wysyłając do Ciebie maila z prośbą o zalogowanie bądź zmianę hasła. Takie maile bardzo łatwo wychwycić, gdyż zawierają przeważnie masę błędów językowych. Jeśli dostaniesz takiego maila, nie odpowiadaj na niego i prześlij go bezpośrednio do banku.

8) Aktualizuj programy antywirusowe i włącz zaporę sieciową firewall. Możesz skorzystać z darmowych rozwiązań np. programu antywirusowego Avast i firewalla dołączonego do systemu Windows.

9) Nie loguj się na swoje konto z ogólnodostępnych komputerów (np. kafejka czy uczelnia). Unikaj też komputerów innych niż Twój własny – domowy.

10) Adres banku wklepuj ręcznie. Jedna pomylona literka może Cię przenieść na stronę łudząco podobną do Twojego banku.

11) Zwróć uwagę czy połączenie jest szyfrowane. Przed adresem banku powinna pojawić się zielona belka (taka jak na zdjęciu), adres powinien zaczynać się do „https”, a na dole przeglądarki złota kłódeczka (nie przekreślona).


12) Staraj się zachowywać wszystkie dokumenty związane z transakcjami (wydruki z terminali), przynajmniej do czasu, gdy sprawdzić aktualny stan konta.

Może masz jakiś pomysł, co dodać do tych 12 punktów? Skorzystać na tym możemy wszyscy...


poniedziałek, 26 lipca 2010

Jak kupić mieszkanie?

Artykuły, które odnoszą się do nieruchomości, pojawiają się na moim blogu stosunkowo rzadko. Ostatni, mogliście przeczytać już blisko dwa lata wstecz, kiedy to pisałem o cenach na rynku nieruchomości. Obecnie, kwestia nieruchomości (zarówno gruntowych jak i lokalowych), po kilkunastoprocentowych spadkach cen, coraz częściej pojawia się na naszych ustach. Można chociażby przeczytać analizę Open Finance z której wynika, że raty od kredytów hipotecznych mogą w najbliższych latach wzrosnąć nawet o 15 procent. I to zarówno kredytów złotówkowych jak i denominowanych w walutach obcych.


Wydaje mi się jednak, że przy rozważaniu kupna nowego mieszkania, warto poznać wszystkie etapy, jakie będziemy musieli przebyć. Sprowadzają się one do siedmiu kroków, których poznanie, ukryje lęk związany z kupnem nieruchomości. Zacznijmy więc...

1) Przygotowania

Pierwsze decyzje powinny być związane z ustaleniem, czy formalności związane z zakupem mieszkania załatwiamy samodzielnie, czy też może przez pośrednika nieruchomości. Przeanalizujmy plusy i minusy takiego wyboru.

Jeśli zdecydujemy się na pośrednika, ułatwi on nam dopasowanie naszych potrzeb do możliwości finansowych, przedstawi konkretne oferty, a także zajmie się stroną formalną transakcji. Można więc powiedzieć, że za stosunkowo niewielkie pieniądze, ograniczamy czas i ryzyko, które wystąpią w takiej transakcji. Mimo wszystko, ja nie lubię płacić za coś, co mogę zrobić samodzielnie...

Jeśli natomiast wolimy zająć się wszystkim sami, wszelkie obowiązki będą spoczywały na nas. W sprawach finansowych, również nie jest powiedziane, że wyjdziemy na plus, gdyż w trakcie całego procesu kupna mieszkania, możemy trafić na nieuczciwego kontrahenta. Widząc, że nie mamy o kupnie np. mieszkania pojęcia, może on zawyżyć cenę czy ukryć kruczki w np. umowie przedwstępnej. Trzeba tu również doliczyć stratę czasu na samodzielne szukanie konkretnych ofert.

2) Poszukiwanie

Zdjęcie samej nieruchomości nigdy nie wystarcza. Zawsze należy się wybrać do wymarzonego mieszkania, aby obejrzeć je od środka. Nie można również zapomnieć o przejściu się po okolicy. Odradza się raczej mieszkanie przy skupiskach pubów czy dyskotek. Warto spojrzeć, czy trawniki są przystrzyżone, a ulice czyste (skuteczność spółdzielni). Plusem powinna być również bliskość marketu, aby zminimalizować koszty życia (sklepiki osiedlowe, mimo lepszej jakości towarów, są jednak droższe). Można też pomyśleć przyszłościowo i rozejrzeć się za miejscem do parkowania, ewentualnie garażem.

Poznanie mieszkania nie może się ograniczać jedynie do obejrzenia lokalu i okolicy. Niezbędne jest również zbadanie stanu prawnego nieruchomości. Aktualny stan prawny nieruchomości przedstawia księga wieczysta, która jest jawna (zobacz tutaj). Dowiedzieć się z niej można m.in. kto jest właścicielem, jakie ograniczenia ciążą na nieruchomości i czy jest na niej ustanowiona hipoteka. Ważne jest również zbadanie aktu notarialnego, który pozwoli wykluczyć wiele niebezpieczeństw (np. kupno mieszkania z lokatorem, któremu przysługuje prawo dożywotniego mieszkania).


3) Wstępne ustalenia – negocjacje


Jest to moment, którego większość osób nie lubi, ale od którego tak naprawdę bardzo wiele zależy. To tu konkurują ze sobą oczekiwania kupującego i sprzedającego. Im nabywca lepiej poznał nieruchomość (a także jej otoczenie), tym łatwiej o konstruktywną argumentację. Cena jest kwestią płynną i tutaj zawsze można coś zbić (przynajmniej na rynku wtórnym). Samo ustalenie ceny transakcji to jednak nie wszystko...

Warto od razu ustalić formę (a także treść) umowy przedwstępnej, uzgodnić datę wydania nieruchomości, oraz ustalić co pozostaje w lokalu (np. kwestie klamek i zamków do drzwi). Na tym etapie należy również dokonać wyboru pomiędzy zaliczką a zadatkiem. Pierwszy z nich jest zwracany nabywcy w przypadku niezawarcia umowy (mniejsza ochrona sprzedającego). Zadatek musi natomiast zostać zwrócony w podwójnej wysokości, gdyby do transakcji nie doszło z winy sprzedającego. W przypadku, gdy to kupujący wycofa się z transakcji, zadatek pozostaje u sprzedającego (większa ochrona sprzedającego).

4) Umowa przedwstępna

Gdy kwestie sporne zostaną uzgodnione, można przejść do podpisania umowy. Ma ona na celu zobowiązać obie strony do sfinalizowania transakcji do konkretnego terminu (musi być oznaczony). Wyróżniamy dwie formy umowy przedwstępnej – zwykła i notarialna. Pierwsza, zapewnia wystarczającą ochronę i umożliwia dochodzenie roszczeń na drodze sądowej. Z kolei umowa notarialna ujawnia roszczenia nabywcy w księdze wieczystej, a także umożliwia nadanie klauzuli wykonalności i następnie egzekucji, gdyby sprzedający nie wywiązał się z warunków umowy.

Jeśli chodzi o szczegóły, to bardzo ważny jest termin zaznaczony w umowie. Jeśli kupujący, korzysta z kredytu bankowego, to należy określić bezpieczny okres (około 3-4 miesięcy). Jak już wcześniej wspominałem, warto w umowie opisać, jakie sprzęty czy elementy wyposażenia mają pozostać w mieszkaniu. Jeśli jesteśmy szczegółowi i skrupulatni, można to zrobić w załączniku do umowy. Warto też dodać postanowienie, o zobowiązania sprzedającego, do przekazania lokalu w stanie nie gorszym, niż w dniu podpisania umowy przedwstępnej.

5) Kredyt bankowy

Powiedzmy sobie szczerze, że mało kogo stać, aby kupować mieszkanie wyłącznie za gotówkę. Przed rozpoczęciem procedury przyznania kredytu hipotecznego, warto prześledzić ofertę wszystkich banków (np. tutaj). Można też skorzystać (niezobowiązująco!) z pomocy doradcy finansowego (np. Expander), który pomoże wybrać nam walutę kredytu. Kredyty walutowe, to z reguły niższa rata, ale i ryzyko kursowe. Kiedy już wybierzemy konkretny bank, a także walutę kredytu, możemy udać się do placówki z kompletem dokumentów (m.in. umową przedwstępną).


6) Umowa finalna


Tutaj mamy tylko jedno prawnie dopuszczalne wyjście – notarialna forma umowy. Musimy więc stawić się przed notariuszem z kompletem dokumentów. W przypadku mieszkania na rynku wtórnym potrzebujemy: tytuł prawny nabycia; odpis z księgi wieczystej; zaświadczenie, że nikt w lokalu nie jest zameldowany; zaświadczenie o braku zaległości czynszowych, podatkowych oraz kompletne zaświadczenie z banku. W umowie końcowej, konieczne jest ustalenie daty zapłaty za nieruchomość. Kosz aktu notarialnego, oraz podatku (2 procent sumy transakcji) ponosi z reguły kupujący.

7) Wprowadzamy się do mieszkania

Najprzyjemniejsza część z całego procesu – nie można jej jednak zlekceważyć. Przed umeblowaniem, należy wcześniej, podpisać protokół wydania nieruchomości, spisać stan liczników i odebrać klucze. Aby ograniczyć ryzyko nieuczciwego kontrahenta, powinniśmy odbierać mieszkanie z zaufanym świadkiem. To on potwierdzi ewentualne braki, które mimo wszystko, powinniśmy wpisać w protokole zdawczo-odbiorczym. To w zasadzie tyle formalności. Teraz można wpaść w wir remontów i skupić się na urządzaniu mieszkania :) Warto tutaj pamiętać o kilku zasadach (m.in. o remontowaniu poza sezonem), które mogą pomóc zadbać o nasz portfel. O tym jednak innym razem...

poniedziałek, 19 lipca 2010

Ed Seykota i jego piosenka

W dzisiejszym wpisie, chciałbym wam zaprezentować piosenkę Eda Seykota, którą nagrał w 2008 roku wspólnie z przyjaciółmi. Cel jest szczytny - wspomóc lokalne, niedofinansowanie szpitale. Na nagranie nie byłoby miejsca na moim blogu, gdyby nie treść merytoryczna, która została zaprezentowana w zabawny sposób. Wspomnę tylko, że Ed Seykota jest świetnym amerykańskim inwestorem, który dzięki swojemu systemowi, zamienił 5 tysięcy w 15 milionów dolarów. Więcej poczytać możecie o nim np. tutaj. Teraz zachęcam was do przesłuchania piosenki. Być może, zdołacie się nawet czegoś nauczyć :)



Piosenka jest prostym zbiorem sześciu zasad, które powinny pomóc nam w zarabianiu pieniędzy.

1) Ride Your Winners

"What do we do when we catch a trend, honey ... etc.
We ride that trend right to the end."

W skrócie, jeśli złapiesz trend, pozwól mu rosnąć. Nie zamykaj zbyt szybko zyskownych pozycji. Ułatwić to może np. trailing stop, czyli przesuwanie zlecenia sprzedaży, razem z rosnącym kursem. Postaram się w najbliższym czasie napisać coś więcej na ten temat.

2) Cut Your Losses

"What do we do when we show a loss, honey ... etc.
We give that dag-gone loss a toss."

CO zrobimy, jeśli nasze walory zaczną przynosić "cholerne straty"? Oczywiście, powinniśmy je ucinać, zgodnie z zasadami inwestycyjnymi zaprezentowanymi np. tutaj.

3) Manage Your Risk

"How do we know when our risk is right, honey ... etc.
We make a lot of money and we sleep at night."

Zarządzanie ryzykiem i właściwe dobieranie pozycji jest jedną z najważniejszych rzeczy, jakich powinien nauczyć się początkujący inwestor. To właśnie one pozwalają utrzymać się z zyskiem na rynku nawet wtedy, gdy trafimy w zaledwie co drugiej transakcji.

4) Use Stops

"What do we do when the price breaks through, honey ... etc.
Our stops are in so there’s nothing to do."

Zlecenia obronne powinny być ustawiane w przypadku każdej transakcji. To one pozwalają nam automatycznie ewakuować się, gdyby nasze analizy nie okazały się trafne. Rynek nie zawsze jest racjonalny i czasem czysta okazja do wzrostów, może przeobrazić się w gigantyczne spadki. Więcej na ten temat możecie poczytać we wpisie o zleceniach stop loss/stop limit.

5) Stick to the System

"What do we do when a draw down comes, honey
What do we do when it gets real big, babe
What do we do when it's even bigger ...
We stick to the plan and pull the trigger."

Według mnie, nie tyle ważne jest tkwienie do końca w samym systemie inwestycyjnym, o ile samo posiadanie takiego systemu. Stworzenie zasad których nie możemy łamać, powielanie schematów które przynoszą nam zysk, dalsze pogłębianie wiedzy, które optymalizuje nasze zasady gry. Więcej o stworzeniu własnych kryteriów inwestycyjnych, możecie przeczytać we wpisie o tym jak zacząć inwestować na giełdzie.

6) File the News

"What do we do with a hot news flash, honey ... etc.
We stash that flash right in the trash."

Newsy i potencjalne bomby informacyjne napływają do nas w każdej minucie. Wystarczy poobserwować serwis PAP itp. Ważne jest jednak, aby nie dać się podpuścić (syndrom gorącej głowy) i nie rezygnować z naszych założeń inwestycyjnych. Psychika prawdopodobnie nas wykończy, a cała operacja przeobrazi się w jedną wielką stratę (oczywiście nie w każdym wypadku). Insiderzy z pewnością znają taką informację dużo wcześniej... Warto więc przemyśleć każdy ruch co najmniej dwa razy. Jeśli nie jesteśmy pewni, że dana nowinka przyniesie lawinowy wzrost, zgodnie z radą Eda Sykota, wyrzućmy taki news do kosza :)

PS: Ciekawy jestem co wy sądzicie o poradach Eda Seykota i sposobie ich przekazania?

wtorek, 13 lipca 2010

Konto Optymalne OF - test

Pod koniec marca podjąłem decyzję o zamknięciu konta w Getin Banku. Nie obyło się oczywiście bez pewnych problemów w postaci straconych dwóch godzin (osoba obsługująca nie potrafiła zamknąć konta internetowego) czy ostatecznym zamknięciu konta z jednoczesnym pozostawieniem dostępu do pustego kanału elektronicznego. Druga sprawa cały czas jest w toku i postaram się w najbliższym czasie ją zakończyć.

Po likwidacji konta w GB powstała luka, którą chciałem wykorzystać. Konto dbNET mimo dosyć dużej funkcjonalności, w ostatnim czasie stanęło w miejscu i ani myśli o usunięciu uciążliwych niedoskonałości (między innymi brak natychmiastowych przelewów między kontami). Początkowo skłaniałem się do otwarcia konta u Gerarda Depardieu (BZ WBK), ale skomplikowana procedura przyznania 100 zł w prezencie trochę mnie odstraszyła. Ostatecznie decyzja padła na Konto Optymalne w Open Finance (dystrybutor). Jego obsługą zajmuje się Getin Bank.



Co mnie skłoniło do tego kroku? Powodów jest kilka. Na wstępie zaznaczę, że dotychczasowa współpraca z Open Finance układa mi się bez zarzutów. Pieniądze są zawsze na czas, a ewentualne problemy pracownicy rozwiązują bez zbędnej zwłoki. Open Finance, jako czołowy polski pośrednik finansowy, gwarantuje produkty finansowe najwyższej jakości. Mnie z racji struktury mojego portfela (a także doświadczenia w świecie finansów) najbardziej interesują standardowe lokaty bankowe.

Na tym polu, Open Finance prezentuje się najlepiej, proponując Lokatę Optymalną bez podatku Belki. Dzięki posiadaniu Konta Optymalnego, wszystkie lokaty jestem w stanie zakładać bezpośrednio z konta, bez konieczności składania wniosków i oczekiwania na odpowiedź automatu z danymi przelewu. Poza tymi plusami, dochodzą korzyści typowo finansowe – 0 zł opłaty za prowadzenie konta, wypłaty ze wszystkich bankomatów w Polsce, darmowe przelewy czy wydanie i obsługę karty płatniczej. Do RORu, możemy otworzyć również maksymalnie trzy rachunki oszczędnościowe, które na dzień dzisiejszy oprocentowane są na 4,5 procent netto.

Otworzenie konta

Jest banalnie proste i całość operacji wykonujemy za pośrednictwem internetu. Wypełnienie wniosku zajmuje dwie-trzy minutki. Wszystko przebiega bezproblemowo. Następnie musimy poczekać na telefon od kuriera, który umawia się z nami na podpisanie umowy w dogodnym terminie. W moim przypadku trzeba było poczekać około dwóch tygodni. Z informacji jakie udało mi się uzyskać, dowiedziałem się iż trwało to długo, ponieważ bardzo duża ilość klientów, zakładała konta w krótkim czasie. Teraz powinno realizować się to sprawniej.

Sama wizyta kuriera to formalności, złożenie kilku podpisów itp. Od razu dostajemy pakiet aktywacyjny, który niestety przez kilka dni (do momentu dostarczenia umowy od kuriera do Open Finance) jest nieużyteczny. Później możemy już wszystko konfigurować według własnych upodobań. Aby uzyskać pełną funkcjonalność konta musimy poczekać około tygodnia aż poczta dostarczy nam upragnioną kartę debetową oraz kod pin. Pamiętajcie również, że przy otwieraniu konta, dyspozytor OF będzie prawdopodobnie chciał wam zasugerować skorzystanie z różnych usług, dlatego bądźcie na to przygotowani i nie dajcie się naciągnąć na niepotrzebny produkt. Jeśli posiadacie już lokaty w OF, konto będzie automatycznie z nimi zintegrowane (te same loginy i hasła).

System internetowy

Open Finance dopiero od kilku tygodniu dysponuje nowym systemem internetowym, który został zbudowany na potrzeby między innymi nowego konta bankowego. Panel jest dla mnie funkcjonalny – wszystko jest tam gdzie powinno być. Dostęp do konta, wykonywanie przelewów, otwieranie lokat/poliso lokat/struktur czy obsługa kart nie powinna nikomu przysporzyć problemów. Co więcej, na głównym ekranie możemy obserwować saldo nie tylko naszego konta, ale również lokat. Taka funkcjonalność ułatwia kontrolę finansów domowych i pozwala lepiej zaplanować i zoptymalizować budżet. Logując się do konta nie mamy zbyt wielu możliwości konfiguracji ekranu głównego, co należy zaliczyć jako mały, ale jednak minus.


Transakcje

Przelewy z innych banków jak i do innych banków realizowane są bez zastrzeżeń. Nie spotkałem się tutaj z przetrzymywaniem pieniędzy przez bank, na co narzekają niektórzy posiadacze konta w Alior Banku. Również przelewy między własnymi kontami (np. ROR -> RO) realizują się online (opóźnienie wynosi maksymalnie kilka minut). Jest to duże usprawnienie w porównaniu do konta dbNET czy Getin Banku. Przelewy w Koncie Optymalnym prezentowane są klarownie i czytelnie. Podoba mi się również graficzna forma oznaczania przelewów, dzięki czemu natychmiast wiemy, czy mamy do czynienia z przelewem wychodzącym, przychodzącym czy transakcją kartową (więcej na screenie poniżej). System umożliwia nam także tworzenie przelewów zdefiniowanych, które przyśpieszają np. comiesięczne regulowanie rachunków.


Karta debetowa

Do konta dostajemy standardową płaską kartę Visa Electron. Szkoda, że nie jest wypukła, ale darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda. Jeśli chodzi o design to na kolana nie powala o czym możecie przekonać się na zdjęciu poniżej. Jeśli chodzi o zalety takiej szaty kolorystycznej, na pewno dużo trudniej przepisać z niej dane, gdyż z dalszej odległości są one po prostu mało czytelne. Co do obsługi karty, to widzimy ją cały czas po zalogowaniu do systemu w menu Karty. Możemy tam przeglądać historię i szczegóły karty. Możliwa jest także zmiana limitów karty – niestety cała operacja jest realizowana w postaci wniosku, który pracownicy banku rozpatrują przez co najmniej kilka dni... Przy wypłacie pieniędzy z bankomatów (różnych od PKO BP przez Peako SA po Euronet) nie miałem żadnych problemów - wszystko działa sprawnie i jak należy. Podobnie ma się sprawa z transakcjami bezgotówkowymi w sklepach. Największym minusem jest PIN, który dostajemy w osobnej przesyłce od Open Finance. Jego zmiana jest niemożliwa z poziomu konta - musimy udać się do odpowiedniego bankomatu i dopiero tam wykonać tą operację...


Podsumowanie

Konto Optymalne w Open Finance jest naprawdę bardzo dobrym produktem. Dzięki dużej funkcjonalności (wszystko co jest - działa jak należy) oraz braku opłat za podstawowe operacje związane z obsługą konta, daje naprawdę niezłą mieszankę. Nikt nie powinien pogardzić możliwością darmowej wypłaty pieniędzy ze wszystkich bankomatów w Polsce (mBank każe sobie płacić za to 5 zł). Getin Bank, jako podmiot prowadzący konto, oferuje obsługę kasową, co jest na pewno dużo wygodniejsze niż mBankowe wpłatomaty. Pojedyncze niedociągnięcia nie odrzucają i można na nie przymrużyć oko.

Konto Optymalne nadaje się świetnie jako uzupełnienie podstawowego konta (np. Inteligo czy mBanku). Jest darmowe bez żadnych dodatkowych warunków. Dla osób które zdecydują się na aktywne korzystanie z Konta Optymalnego (przelewanie wynagrodzenia + transakcje kartą za min. 400 zł miesięcznie), Open Finance przygotował nagrody. Do wyboru jest nawigacja samochodowa MIO, drukarka HP, iPod, aparat Fujifilm czy dysk zewnętrzny 250 GB. Nie jest to jakaś spektakularna nagroda, ale dla niektórych może to być miły dodatek, tym bardziej, że wymagania dla osoby zarabiającej nie są zbyt wygórowane. Lepiej otworzyć konto i dostać coś, niż wyjść z banku z nowym kontem i pustą ręką. Ja się już skusiłem :)

PS: Jeśli macie ochotę założyć Konto Optymalne w Open Finance, możecie to zrobić za darmo np. tutaj. Nie zapomnijcie się również podzielić swoimi wrażeniami/opiniami odnośnie nowego produktu bankowego.

niedziela, 4 lipca 2010

Podsumowanie czerwca

Minął dwudziesty czwarty miesiąc mojej działalności w ramach bloga. Za kilka dni mój blog będzie obchodził drugie urodziny - o tym poinformuję jednak w osobnej notce :) W czerwcu powstało 6 wpisów, od początku funkcjonowania strony 154. Utrzymałem się na rozsądnym poziomie. Oby taka tendencja zachowała się jak najdłużej. Z komentarzami było nieźle - powstało ich 46. To o 5 więcej niż miesiąc wcześniej. Za aktywność, jak zawszę, serdecznie dziękuję.

1) Podsumowanie maja

2) Debiut Tauronu - hit czy kit?

3) Najlepsze lokaty czerwiec - lipiec 2010

4) Tauron po 57 groszy

5) Czym jest kanał RSS?

6) Dlaczego Tauron tak kiepsko zadebiutował?

Czerwiec po raz kolejny nie był najlepszym miesiącem dla giełdowych inwestorów. Indeks blue chipów stracił w tym czasie równe 5 procent. To wynik znacznie gorszy od tego sprzed miesiąca (-0,8 procent). Z kronikarskiego obowiązku należy odnotować, że to trzeci z kolei miesiąc, który kończymy pod kreską. WIG20 jest obecnie na poziomie równych 2300 punktów, wokół którego toczy się walka pomiędzy bykami a niedźwiedziami w ciągu kilku ostatnich sesji. Dane napływające ze światowej gospodarki (w przeciwieństwie do polskiej) nie napawają optymizmem, w związku z tym dalsze spadki na giełdach wydają się naturalnym przełożeniem sytuacji. Pamiętać należy jednak o nieprzewidywalności rynku, która najczęściej zachowuje się odwrotnie proporcjonalna do przewidywań tłumów.

Jeśli chodzi o informacje spoza Europy, to inwestorzy słuchali(i nie dowierzali) przede wszystkim Bena Bernanke, który stwierdził, że "sytuacja gospodarcza w okresie od połowy kwietnia do połowy maja umiarkowanie się poprawiła". Beżowa księga potwierdziła, że kondycja gospodarcza wszystkich regionów USA się polepsza, jednak nie w takim tempie w jakim oczekują tego rządzący. Poznaliśmy również informacje z rynku pracy. Stopa bezrobocia w USA w czerwcu wyniosła 9,5 procent, wobec 9,7 procent w maju - podał amerykański Departament Pracy w komunikacie. Nieźle wyglądał także PKB Japonii, który wzrósł w I kwartale 2010 r. o 1,2 procent kdk, po wzroście w IV kw. 2009 o 1,1 procent.

Z kolei Europa, gorączkowała się ponownie pakietem 750 miliardów euro, które zostały rzucone w celu walki z deprecjacją wspólnej waluty. Na cały mechanizm obronny złożą się nie tylko państwa strefy euro, ale także reszta członków UE oraz MFW. Co ciekawe, przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy potwierdził, że jeśli pakiet pomocowy nie wystarczy, to UE go powiększy. Z innych istotnych informacji poznaliśmy francuski PKB (+0,1 kwk); nowe zamówienia w przemyśle strefy euro (+0,9 mdm) czy dane odnośnie inflacji strefy euro (1,4 procent rdr). Aby nie dopuścić do obniżenia ratingów, rządy Hiszpanii oraz Niemiec zdecydowały o wprowadzeniu cięć budżetowych. Zapatero zdecydował o podwyżce podatków, obniżce wydatków oraz reformie prawa pracy. Rząd niemiecki zgodził się na plan cięć budżetowych zakładający oszczędności wynoszące 80 miliardów euro w trakcie kolejnych czterech lat.

W Polsce emocjonowaliśmy się przede wszystkim prywatyzacją i debiutem Tauronu. Ten nie wypadł okazale (-1,56 procent). Obecna cena na giełdzie również jest poniżej tej po której Ministerstwo Skarbu Pastwa sprzedawało swoje udziały. Wielu inwestorów zaczyna już tracić cierpliwość i wyprzedaje swoje akcje. Moim zdaniem, dopóki cena nie spadnie o co najmniej X procent. Pod X wstawiamy konkretną liczbę w zależności jaką stratę jesteśmy w stanie zaakceptować bez uszczerbku dla naszego portfela. W moim przypadku jest to około 10 procent. Jeśli chodzi o twarde dane makroekonomiczne to sprzedaż detaliczna wzrosła o 4,3 procent rdr; bezrobocie wyniosło 11,9 procent (spadek z 12,3 procent w kwietniu), nowe zamówienia w przemyśle wzrosły o 9,9 procent rdr; produkcja przemysłowa wzrosła o 14 procent rdr.


Na blogu w czerwcu nie było większych zmian. Widget Adtaily stoi sobie pusty i nie zanosi się na jakieś spektakularne zmiany. Kolejny miesiąc spada liczba kliknięć, ale jest to tendencja stała, mimo wzrostu liczby czytelników. Na szczęście, moje przepływy równoważą programy partnerskie (głównie mBanku i Bankiera).

Jak co miesiąc, prezentuję teraz listę trzech blogów, które skierowały największy ruch na moją stronę.

1) Oszczedzanie.net - blog Pawła Katy, mimo mniejszej aktywności, jak zawsze bezkonkurencyjny.

2) Milion z tysiąca - ponownie na drugim miejscu.

3) 10 procent rocznie - po raz drugi na liście.

Na sam koniec czas najwyższy podsumować ankietę w której mogliście głosować przez cały maj. Pytanie brzmiało: "Czy weźmiesz udział w ofercie Tauronu?". Jej wyniki możecie prześledzić na załączonym poniżej obrazku. Dodam tylko, że 76 procent z was zamierzało wziąć udział w ofercie. Szkoda tylko, że nie było powtórki z PZU :) Już teraz gorąco zachęcam do wzięcia udziału w najnowszej ankiecie, którą możecie znaleźć jak zawsze w prawym górnym rogu.